Zobacz 54 odpowiedzi na pytanie: Czy jestem gruby? Systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z tej strony internetowej (web scraping), jak również eksploracja tekstu i danych (TDM) (w tym pobieranie i eksploracyjna analiza danych, indeksowanie stron internetowych, korzystanie z treści lub przeszukiwanie z pobieraniem baz danych), czy to przez roboty, web crawlers Zobacz 8 odpowiedzi na pytanie: Czemu jestem gruba? Systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z tej strony internetowej (web scraping), jak również eksploracja tekstu i danych (TDM) (w tym pobieranie i eksploracyjna analiza danych, indeksowanie stron internetowych, korzystanie z treści lub przeszukiwanie z pobieraniem baz danych), czy to przez roboty, web crawlers Czy mam duże piersi i czy jestem gruba? Hejka bardzo się wstydzę swoich piersi i swojego brzucha.Piersi mam największe lub prawie największe z klasy i właśnie się tego wstydzę.Gdy przebieram się na wf boję się tego ,że dziewczyny z klasy będą się ze mnie śmiać.Połowa dziewczyn z klasy mnie nie lubi nie wiem dlaczego ale dobra teraz nie o tym.Prawie wszystkie dziewczyny z Bo z tymi co mówili, że jesteś gruba, to na pewno coś jest nie tak. Do tego z tego co widzę masz bardzo kobiecy typ figury, przez co masz trochę masywniejsze nogi, a węższą talię. Mi się takie coś bardzo podoba, choć niektóre laski stwierdzą, że jesteś gruba, bo nie masz nóg jak jakieś pieprz*one patyki. W skrócie - jest Jakie to ma znaczenie do tego czy jestem ładna czy nie xD Poza tym ubrania czy fryzura nic nie mówi o wyglądzie, ten quiz jest bez sensu. Odpowiedz. Dobra, zacznijmy od Twojej wagi, czy sylwetki. Pamiętaj, że Twoja waga nie odzwierciedla figury, każdy waży inaczej, każdy jest zbudowany inaczej. Nie wiem, ile masz wzrostu, wagi, nie widzę Twojej sylwetki, więc nie mnie tu oceniać, czy jesteś gruba, czy nie. Jeżeli masz tylko lekko wystający brzuszek - zostaw go. . fot. Adobe Stock Moje koleżanki umawiały się na randki, a ja zawsze byłam zadeklarowaną singielką. Nie przejmowałam się, że nie mam z kim obejrzeć serialu w sobotę wieczorem czy iść na pizzę. Od dziecka miałam mnóstwo znajomych, z którymi mogłam spędzać czas, a co do faceta... Zawsze wychodziłam z założenia, że jakiś prędzej czy później się znajdzie, a prawdziwa miłość na pewno gdzieś na mnie czeka. No i przyszła. Może właśnie dlatego, że jej na siłę nie szukałam. A przynajmniej tak mi się wydawało. Cóż, nie jesteśmy parą jak z okładki. On może tak, ale ja... Wojtka poznałam pół roku temu na imprezie u koleżanki. Nie sądziłam, że zwróci na mnie uwagę, dlatego zupełnie go olewałam - kręciły się koło niego różne dziewczyny, o których figurze mogłam tylko pomarzyć. Zdecydowanie nigdy nie należałam do najszczuplejszych, 80 kg przy 160 cm wzrostu raczej nie jest wymarzoną wagą. Czy mi się podobał? No jasne. Raczej żadna kobieta nie przeszłaby obok niego obojętnie. A tymczasem okazało się, że wpadłam mu w oko właśnie ja - całkiem przeciętna grubaska. Z początku myślałam, że to jakiś żart. Nie wierzyłam, że chce mój numer telefonu. Gdy na drugi dzień zaproponował spotkanie, nadal byłam niepewna. Tak naprawdę uwierzyłam w jego szczere intencje dopiero po kilku spotkaniach. I straciłam dla niego głowę. - Za kilka miesięcy oboje planujemy przeprowadzkę do Warszawy, Wojtek nawet wspomina coś na temat tego, byśmy razem zamieszkali. Może jestem naiwna, ale naprawdę wierzę w to, że mnie kocha, chociaż jakiś czas temu koleżanki sugerowały mi, że to może być tylko zwykły zakład i gra pozorów. Cóż, nie jesteśmy parą jak z okładki. On może tak, ale ja... Prawie nigdy się nie kłócimy. A gdy już do tego dochodzi, zawsze powód jest jeden - znajomi Wojtka. Pierwsza kłótnia nastąpiła na imprezie, na którą Wojtek zabrał mnie, żeby przedstawić swoim kolegom. Niby było miło, ale czułam z ich strony taką cichą pogardę. W pewnym momencie nawet doszedł do mnie za głośny szept chłopaków: „Przecież ona jest od niego 5 razy większa! Myślicie, że go nie zgniecie w łóżku?”. Olałam to, ale gdy podczas całej imprezy usłyszałam jeszcze parę komentarzy w stylu „niezły wieloryb”, popłakałam się w łazience i chciałam iść do domu. Wojtek nie. Uważał, że wyolbrzymiam. Kolejna kłótnia była z tego samego powodu. Wojtek przy mnie napisał na Messengerze do chłopaków, proponując wspólne wyjście na piwo. Kątem oka zobaczyłam, że jeden odpisał: „A wieloryb pójdzie z nami?”. Odpowiedź Wojtka była jeszcze gorsza, bo tylko potwierdził, nawet nie wziął mnie w obronę. Gdy miałam do niego pretensje, stwierdził że nie powinnam podglądać jego wiadomości i lepiej, żebym nauczyła się szanować jego prywatność. - Następna kłótnia - z powodu Kuby. Kiedy byliśmy paczką znajomych na pizzy, zasugerował żartem, że ja może powinnam zamówić sałatkę. Wojtek tego nie skomentował, widziałam że też ma ochotę śmiać się ze wszystkimi. Potem znowu się kłóciliśmy. Przykładów znalazłoby się jeszcze kilka. Oprócz problemów z kolegami Wojtka, naprawdę świetnie nam się układa. Jeszcze nigdy nie byłam tak szczęśliwa, zastanawiam się jednak, czy jego znajomi w końcu nie namówią go do zerwania...?

czy jestem gruba quiz